Dla ducha

Ostatnio przeglądane

ENSO

Newsletter

Urządzenie Poruszane Siłą umysłu (G. Harry Stine) Zobacz większe

Urządzenie Poruszane Siłą umysłu (G. Harry Stine)

KV054

Nowy

Opisane tutaj przyrządy nie powinny działać, ponieważ zdrowy rozsądek i dotychczasowa wiedza każą nam sądzić, że jest to niemożliwe. A jednak działają. Ich konstrukcja jest prosta, a elementy łatwo dostępne. Większość urządzeń można zbudować z przedmiotów codziennego użytku. Żeby je uruchomić, wystarczy siła woli i koncentracji. Sam Autor - posiadający wykształcenie techniczne i pracujący jako inżynier w Ośrodku Badań Rakietowych - był bardzo sceptycznie nastawiony, gdy spotkał się z nimi po raz pierwszy

Więcej szczegółów

Ten produkt nie występuje już w magazynie

23,00 zł

Więcej informacji

  Opisane tutaj przyrządy nie powinny działać, ponie­waż zdrowy rozsądek i dotychczasowa wiedza każą nam sądzić, że jest to niemożliwe. A jednak działają. Ich konstrukcja jest prosta, a elementy łatwo dostępne. Większość urządzeń można zbudować z przedmiotów codziennego użytku. Żeby je uruchomić, wystarczy siła woli i koncentracji. Sam Autor - posiadający wykształcenie techniczne i pracujący jako inżynier w Ośrodku Badań Rakie­towych - był bardzo sceptycznie nastawiony, gdy spotkał się z nimi po raz pierwszy, i postanowił udowodnić, że tkwi w tym jakaś sztuczka. W książce tej omawia swoje doświadczenia, podaje instrukcje wykonania i obsługi badanych instrumentów oraz przytacza zarzuty i hipotezy na ich temat. Zafas­cynowany nowymi odkryciami, namawia czytelników, by sami sprawdzili opisywane mechanizmy, ponieważ dzięki temu uzyskają nowe spojrzenie na siły kryjące się w człowieku, a jednocześnie będą mieli doskonałą zabawę!   Spis treści Wprowadzenie................................7 Rozdział pierwszy Dylemat realisty ..........................11 Rozdział drugi i Różdżki i pręty ...........................22 Rozdział trzeci Piramidy................................36 Rozdział czwarty Koło energetyczne.........................57 Rozdział piąty Wahadełka..............................78 Rozdział szósty Urządzenie Hieronymousa...................96 Rozdział siódmy Symbole ...............................115 Rozdział ósmy Symboliczne urządzenie Hieronymousa........130 Rozdział dziewiąty Maszynka życzeń ........................151 Rozdział dziesiąty Postscriptum............................166 Bibliografia................................178   Rozdział pierwszy Dylemat realisty Przez ponad trzydzieści lat pracowałem w środowi­skach, w których wykorzystywano wysoko rozwiniętą technologię - technika rakietowa, loty kosmiczne, przemysł lotniczy, zaawansowane procesy przemysło­we, sprzęt elektrotechniczny, uprzemysłowienie prze­strzeni kosmicznej itp. Kierowałem przemysłowym la­boratorium badawczym, projektowałem uchwyty ewa­kuacyjne dla pilotów samolotów ponad dźwiękowych i zajmowałem się strategiami marketingu. W 1885 ro­ku nie istniało jeszcze żadne z tych zajęć. W gruncie rzeczy, sto lat temu te dziedziny nauki i techniki uzna­no by pewnie za magię, a mnie okrzyknięto czarno­księżnikiem, albo jeszcze gorzej: szamanem. Wielu ludzi jeszcze dzisiaj niechętnie porzuca prze­konanie, iż w dużej mierze współczesną technologię, z jaką muszą się stykać na co dzień, stworzyli czarno­księżnicy. Wszyscy zetknęliśmy się z jakimś urządzeniem, któ­re wygląda na magiczne lub które nie działa albo nie powinno działać, gdyż tak mówi nam zdrowy rozsądek bądź doświadczenie. Lecz jako naukowiec pracujący w instytucie badawczym oraz jako inżynier mający do czynienia z nadzwyczaj wysoko rozwiniętą technolo­gią, widziałem wiele zdumiewających, wywołujących frustrację i irytujących maszyn i urządzeń, które wca­le nie powinny działać - zgodnie z tym, co obecnie wiemy o wszechświecie. Jednak one działają. Czasem nie działają dla każdego, lecz tylko dla niektórych. Ów niezaprzeczalny fakt, że pewne przyrządy dzia­łają w rękach jednych osób, a w rękach innych - nie, wcale nie wprawia mnie w zakłopotanie. Chociaż lubię słuchać dobrej muzyki na instrumentay dęte, nie potrafię wydobyć z trąbki ani jednego dźwięku. Jedni to umieją, drudzy nie. A przecież gra na trąbce nie ma w sobie nic z magii, choć wiąże się z mistyką, jak zobaczymy później. Można nauczyć się grać na instru­mencie od innych ludzi. Być może nie potrafię wydo­być dźwięku z trąbki, gdyż nigdy nikt nie kazał mi tego ćwiczyć, ja zaś nie skłonię muzyki, by sama z niej popłynęła. Jestem „inżynierem z szorstkimi rękami". Umiem konstruować rzeczy, które działają. Zwykle odkry­wam, dlaczego mechanizm przestaje działać, i potrafię go naprawić albo doprowadzić do takiego stanu, by działał, przynajmniej do momentu, aż znajdę fachow­ca, który znów zapewni mu prawidłowe funkcjonowa­nie. Na posiedzeniach nowojorskiej Akademii Nauk czuję się jak u siebie w domu, podobnie jak na kon­trolnych przeglądach samolotu. Jestem sceptykiem i pragmatykiem. Mam do czynienia z mnóstwem prze­dziwnych i zdumiewających urządzeń, które nie działają, jak powinny. Lecz jeśli rzecz działa, korzystam z niej. A zatem nie jestem mistykiem w sposobie postrze­gania świata. Wbrew temu, co mówi prawo Murphy'e~ go, że jeśli coś może się nie udać, to z pewnością się nie uda, wierzę, że jeśli coś działa w sposób możliwy do zademonstrowania i powtórzenia, musi być jakaś tego przyczyna, bo nasz wszechświat nie jest złośliwy i kapryśny. Prawo Murphy'ego rzeczywiście funkcjo­nuje, a wszechświat tylko wydaje się czasami kapryś­ny, gdyż wciąż jeszcze nie wiemy o nim wszystkiego. Dziewiętnastowieczny materializm głosi, że wiemy o świecie wszystko, co tylko można wiedzieć, lecz takie przekonanie wydaje się nader aroganckie. Jak stwier­dził J. B. S. Haldane, wszechświat jest nie tylko dziw­niejszy niż ten, jaki znamy, ale jest jeszcze dziwniejszy, niż możemy sobie wyobrazić. Mam dość informacji i przeprowadziłem wystarcza­jąco dużo eksperymentów z tymi fascynującymi me­chanizmami, by swoje doświadczenia i obserwacje móc przekazać w książce, aby inni ludzie obdarzeni badawczym umysłem i otwarcie patrzący na świat mogli wypróbować te urządzenia dla własnych celów. Jednakże nie napisałem tej książki dla mistyków ani dla osób zajmujących się okultyzmem. Jest to zbiór praktycznych instrukcji dotyczących urządzeń, któ­rych działanie można udowodnić i które w pewien sposób opierają się na technologii jeszcze dzisiaj dla nas niezrozumiałej. Nie wiemy, dlaczego i na jakiej zasadzie działają niektóre z tych instrumentów, lecz jest niezaprzeczal­nym faktem, że działają w rękach przeważającej części ludzi. Naukowcy nie wyjaśnili dotychczas tego zjawi­ska. Nie musisz jednak ślepo wierzyć w realne istnie­nie tych dziwnych urządzeń. Kierując się wskazówka­mi podanymi w tej książce, możesz sam je skonstruo­wać, przetestować i stwierdzić, czy są one tylko zwykłą sztuczką techniczną. Niektóre spośród tych instrumentów mogą okazać się zaczątkiem wielkich przełomowych odkryć. Zresztą pierwsze eksperymenty z elektrycznością i magnety­zmem, datujące się na późne lata osiemnastego wieku, nadal wykorzystywane są w szkołach średnich i wyż­szych w nauczaniu podstaw elektroniki oraz techno­logii radia, telewizji i komputerów. Nie potrafię odpowiedzieć, jakie konkretne zasady naukowe leżą u podłoża działania tych urządzeń, gdyż nie mara pojęcia, jak odniesie się do tego nauka dwudziestego pierwszego wieku. Jestem futurystą, ale nie prorokiem. Moja kryształowa kula jest bardzo mętna, gdy próbuję w niej zobaczyć obraz 2010 roku. Mogę jednak powiedzieć kilka słów o głównych za­sadach leżących u podstaw metodologii naukowej, które jutro będą równie wartościowe, jak dzisiaj. Solidna struktura, zwana nauką, wyglądająca tak imponująco i spójnie, gdy patrzy się na nią z daleka, w rzeczywistości wcale taka nie jest. Doktor William O. Davls w 1962 roku stwierdził: „Nauka jest kruchą i wciąż zapadającą się konstrukcją, budowaną na sta­le usuwających się spod niej piaskach teorii". Jest nieustannie wznoszona, odbudowywana, modyfiko­wana, weryfikowana i zmieniana. Jej budowa, podob­nie jak Nowego Jorku czy Stanów Zjednoczonych, nigdy się nie kończy. Jednakże niektórzy naukowcy próbowali przekonać ludzi, że jest inaczej i że wiedzą wszystko, co można wiedzieć o tym świecie. Dlatego też od czasu do czasu trzeba nimi potrząsnąć i wytrącić ich z rutyny. Trzeba wywołać naukowo-techniczne kontrowersje, by poru­szyć zastałe umysły i przyczynić się do postępu ludz­kiej wiedzy. Doktor Theodore von Karman pytał: „Czy możliwy jest postęp bez sprzeczności?". Z wykształcenia jestem fizykiem. Gdy ukończyłem studia i uzyskałem stopień, który liczy się w środowi­sku naukowym, zostałem poddany prawdziwej edu­kacji w ogromnym świecie roztaczającym się poza mu­rami uczelni. W pracy coraz bardziej pochłaniały mnie zagadnienia związane z wykorzystywaniem zasad na­ukowych do rozwiązywania problemów technicznych. I tak, z naukowca stałem się inżynierem, który zmu­szony był zajmować się rzeczami takimi, jakie one są, nie zaś szukaniem odpowiedzi, dlaczego wszechświat funkcjonuje w ten, a nie w inny sposób. („Nie zajmuj się teoretyzowaniem dlaczego; po prostu skonstruuj to, spraw, by działało i by można to było sprzedać - do przyszłej środy!"). Na ogół jednak prawa fizyki i innych nauk, poznane w college'u, bardzo mi się przydały w pracy inżynierskiej. Jednak niekwestionowana wiara we wszystko, co mi mówiono podczas pobytu na uczelni, a nawet w pewne pragmatyczne zasady, które poznałem później, nagle runęła, gdy w 1956 roku po raz pierwszy zetknąłem się urządzeniem, którego działania nie sposób było wytłumaczyć. John W. Campbell, Jr., nieżyjący już wydawca cza­sopisma „Analog", opublikował artykuł odwołujący się ….................