Książki (wszystkie)

Ostatnio przeglądane

ENSO

Newsletter

Szczepienia - ukrywane fakty (Ian Sinclair) Zobacz większe

Szczepienia - ukrywane fakty (Ian Sinclair)

K113

Nowy

Książka, w której autor rozprawia się z szeroko rozpowszechnionymi poglądami na temat szczepień, dowodząc, że jest to sprzeczna z wynikami badań naukowych metoda zapobiegania chorobom.

Więcej szczegółów

In Stock

Ostatnie egzemplarze!

17,00 zł

Więcej informacji

Książka, w której autor rozprawia się z szeroko rozpowszechnionymi poglądami na temat szczepień, dowodząc, że jest to sprzeczna z wynikami badań naukowych metoda zapobiegania chorobom, oparta na kłamstwach, i co więcej – przynosząca znacznie więcej szkód niż pożytku.„W USA do tej pory nie szczepiono przeciwko gruźlicy, a mimo to spadek zachorowań na tę chorobę jest dokładnie taki sam, jak w Anglii czy innych krajach europejskich, w których stosowano tę szczepionkę masowo". Prof. Thomas McKeown„Wszystkie szczepienia powodują efekt wprowadzania trzech parametrów krwi w strefę charakterystyczną dla raka i białaczki. [...] Szczepionki wytwarzają skłonności do zachorowań na raka i białaczkę". Prof. L.C. Vincent„Sami wywołujemy choroby i sami zmierzamy w kierunku masowych zachorowań na raka oraz do uszkodzeń mózgu poprzez używanie szczepionek".Prof. Leon Grigorski OD WYDAWCY:Jako dziennikarz staram się, by publikacja każdego problemu czy konfliktu była pokazana obiektywnie, z dwóch stron. Dlatego łatwiej było mi zauważyć, że w powszechnie dostępnych wydawnictwach nt. szczepień notorycznie i celowo pomija się drugą stronę. To śmieszne, że najbardziej profesjonalne pisma, na co dzień jak lew walczące o to, by uznawano je za obiektywne, gdy tylko dotkną problemu szczepień, natychmiast zamieniają się w potulnego ich gloryfikatora i starannie przemilczają ciemną stronę. Przecież nawet na procesie najgorszego mordercy musi być zarówno prokurator, jak i obrońca.Dawniej, jak większość z nas, także wierzyłem, że szczepienia mają wyłącznie jedną, tę dobrą stronę. Jednak z racji wykonywanego zawodu miałem więcej czasu i możliwości niż Państwo, by zapoznać się z kontrargumentami. Wtedy zrozumiałem, jak bardzo ułomne, żeby nie powiedzieć – chore było moje wcześniejsze myślenie o szczepieniach.Żeby również Państwo mieli szansę na podobną refleksję, przetłumaczyliśmy najciekawszą naszym zdaniem książkę pokazującą ukrywane albo przemilczane fakty.Publikacja nie jest sądem nad szczepieniami, a jedynie pokazaniem drugiej, dotychczas przemilczanej strony. Jest ona na tyle dobrze udokumentowana, że po przeczytaniu książki przez kilku lekarzy i naukowców zauważyłem, iż na ogół nie podważali zebranych tu przeciwnych szczepieniom faktów, a wręcz dopowiadali podobne z własnej praktyki.Jednak część czytających próbne wydanie zapytała: „Czy negatywne dla szczepień informacje udostępniać każdemu, czy tylko lekarzom?".Trudno mi się było zgodzić z twierdzeniem, że tylko lekarze mogą znać prawdę i tylko im przysługuje mądrość. Tutaj muszę znów przyznać, że dawniej byłem gorącym zwolennikiem bezwarunkowego powierzania swojego zdrowia specjalistom, do czasu, aż jednego dnia udałem się z pewną dolegliwością do 5 lekarzy i każdy wydał diametralnie różną diagnozę. Dzięki temu to właśnie lekarze uświadomili mi, że nie ucieknę od odpowiedzialności za swoje zdrowie i dlatego uważam, że każdy powinien mieć swobodny dostęp do informacji o szczepieniach.Czytającym ten tekst lekarzom szczególnie chciałbym zwrócić uwagę na licznie tu cytowaną plejadę wybitnych medyków i naukowców o światowej sławy nazwiskach, którzy mieli odwagę publicznie oświadczyć, że coś ze szczepieniami jest nie w porządku. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wiele odnotowanych tu faktów pochodzi sprzed kilkunastu lat, a postęp w medycynie jest ogromny. Z drugiej strony czas nie unieważnia faktów. Ponadto czy wspomniany postęp w medycynie przełożył się na lepszy stosunek do pacjenta? Czemu przed szczepieniem powszechnie nie bada się frakcji istniejących przeciwciał? Przecież nie robi się nawet kompleksowej oceny zdrowia przed szczepieniem. Powierzchowne zapytanie „jak się czujesz?" i obejrzenie gardła jest tylko namiastką badania. Czy widział ktoś pisemne orzeczenie lekarskie o zdrowiu pacjenta, który za chwilę będzie zaszczepiony, a przecież wszyscy się zgadzają, że nie powinno się szczepić osoby z najmniejszym nawet osłabieniem stanu zdrowia.Mam też pytanie, czy ktoś narzucający obowiązkowe szczepienia da nam pisemne oświadczenie, że gwarantuje stuprocentowe bezpieczeństwo, a w razie utraty zdrowia zapłaci odpowiednie odszkodowanie? Odpowiedź brzmi: „nie", bo nikt nie jest pewien, że nie wystąpią negatywne reakcje poszczepienne.Warto też zwrócić uwagę na rozdział opisujący teorię toksemii, która obnaża oczywiste błędy teorii zarazka jako jedynej przyczyny chorób zakaźnych. Pozwala to lepiej zrozumieć tezę o małej użyteczności albo wręcz szkodliwości niektórych szczepień, a także wyjaśnia dlaczego po zainfekowaniu niektórzy chorują a inni są tylko nosicielami. Przecież zarazki są wszędzie, dlaczego zatem wszyscy nie chorują na każdą z chorób? Jak powiedział Renę Dubos, w sprawie przyczyny choroby i zdrowia „musi być coś jeszcze".Podkreślam jednak, że teoria toksemii jest jedynie teorią, być może skrajną, ale przecież opartą dokładnie na tej samej wiedzy medycznej, na której opierają się zwolennicy szczepień. Odmienne wnioski wynikająz innej interpretacji, jak również z nie-pomi jania niewygodnych faktów, jak to ma miejsce u propagatorów szczepień.Jakże wielu ludzi nie zdaje sobie dzisiaj sprawy, że ich zdrowie w przeważającej części zależy bardziej od natury niż od lekarza. Od natury, czyli od zdrowego jedzenia, środowiska, a i wreszcie od psychiki, która moim zdaniem zależy od relacji z Bogiem.Czy dopiero tragedia na masową skalę musi być sygnałem do połączenia i współpracy medycyny akademickiej i naturalnej? A może tragedia już trwa, jeśli spojrzeć na to, że co trzecie dziecko rodzi się z alergią, że tak wielu umiera na raka czy choroby serca?Jako dziennikarz zauważam też niebezpieczne mieszanie się polityki w medycynę. Przecież sam fakt, że w naszym kraju szczepienia uznano za obowiązkowe (w innych krajach na przykład są dobrowolne) jest już wielką manipulacją. Jeśli bowiem szczepienia miałyby działać (ajest to dyskusyjne), to osoba zaszczepiona nie musiałaby się obawiać, że zarazi się od niezaszczepionej.Chciałbym zwrócić uwagę, że książka absolutnie nie wyczerpuje i nie zamyka tematu. Nadal zostaje wiele pytań. Choćby takie, czy zrezygnować ze wszystkich szczepień, czy tylko mocno je ograniczyć. Czym bowiem zastąpić surowicę przeciwko ukąszeniu węży czy jadowitych pająków?Zatem niech to będzie krok w stronę prawdy, z nadzieją że wkrótce ktoś inny zrobi kolejny.Arkadiusz WoźniakPRZEDMOWADR ARCHIE KALOKERINOSUodporniać czy nie? – to często zadawane pytanie, na które odpowiedź nie jest prosta. Tyle wiedzy potrzeba, by choć częściowo zrozumieć istotę sprawy, że ktoś mógłby uznać za konieczne ukończenie studiów medycznych, aby pojąć najistotniejsze fakty. Zatem istniała potrzeba opracowania obszernego tekstu na ten temat, łan Sinclair podjął się tego wyzwania.Podobnie jak większość lekarzy, podczas praktyk zawodowych oraz w pierwszych latach po ukończeniu studiów bezgranicznie wierzyłem w cud, jakim były dla mnie szczepionki. Dobrze pamiętam ostatnią epidemię choroby Heinego-Medina, która przeszła przez Australię. Kilkanaście niemowląt, dzieci i dorosłych zmarło podczas mojego nadzoru. Także jeden z moich kolegów cierpiał z powodu całkowitego paraliżu. Dlatego kiedy wprowadzono szczepionkę, omal nie odetchnąłem z ulgą i zaakceptowałem ją bez głębszego zastanowienia.Podobnie było z błonicą. Walczyłem o uratowanie niejednego życia, ale też niejedna osoba umarła. Nigdy nie zapomnę cierpienia tych dzieci. Na zawsze pozostanie mi w pamięci mały chłopiec umierający na tężca w gwałtownych spazmach.Z tych powodów byłem stanowczym zwolennikiem szczepionek.Pierwsza przemiana, jaka zaszła w moim przekonaniu, nastąpiła w dziesięć lat po ukończeniu studiów, kiedy zaobserwowałem, że rutynowe szczepienie i uodpornianie wywoływało chorobę u dzieci i mogło nawet prowadzić do śmierci. Muszę jednak zaznaczyć, że były to jedynie moje obserwacje, a nie teoria.Od tego momentu zmieniłem myślenie o szczepionkach i zdałem sobie sprawę, że dzieci chore, choćby z banalnym przeziębieniem, nie powinny być uodporniane. Dla mnie był to prosty, ale jakże ważny fakt. Ku mojemu zdziwieniu, moi koledzy nie tylko się ze mną nie zgodzili, ale stali się wrogo do mnie nastawieni. Ich wrogość zabiła dwoje małych dzieci z obszaru będącego pod moją częściową kontrolą. W ten sposób zostałem zmuszony do głębszej analizy. Odkryłem niebezpieczny grunt, który można nazwać niczym innym, jak spiskiem prowadzącym do ukrycia prawdy przed ludźmi.Doskonale pamiętam, jak kilka lat temu słuchałem w radiu wypowiedzi o szczepionkach uznanego badacza medycznego. Opowiedział on dwie klasyczne historie zaczerpnięte z książek historycznych. Pierwsza z nich dotyczyła Edwarda Jennera, który zaobserwował, jak pewna dojarka została zarażona wirusem krowianki. Pomimo że wówczas wszędzie wokół szalała ospa, kobieta nie dostała tej choroby. Ponoć wirus krowianki miał jąuchronić przed ospą. Zasugerowany tym faktem Jenner postanowił specjalnie wszczepić wirusa krowianki człowiekowi. Miejsce szczepienia jątrzyło się i ropiało. Następnie ropa z tej rany została wszczepiona innemu pacjentowi. Przedsięwzięcie to ogłoszono stuprocentowym sukcesem. Stuprocentowym!!! Kompletny absurd, jeśli chodzi o wszystkie bakterie, uwzględniając żółtaczkę, syfilis i cokolwiek innego. Gdyby ktoś dzisiaj postąpił w ten sposób i nie użyłby antybiotyków, wskaźnik zgonów byłby ogromny.Jednak dzisiaj jest jeszcze gorzej. Zamiast krowianki mamy genetyczną szczepionkę przeciwko ospie. Znając jej strukturę, wiemy już, że to nie jest żadna krowianka. To jednak nie przekonuje ludzi, że historyczna opowieść o skuteczności poprzedniej szczepionki była nieprawdziwa. Nie pozwólmy zatem, aby ta fałszywa historia była podstawą do popierania szczepień.Mamy również przykład Louisa Pasteura i jego czterech psów. Jedynie dwóm z nich podano szczepionkę przeciwko wściekliźnie. Zaszczepione zwierzęta, pomimo ekspozycji na wściekliznę, przeżyły. Dwa psy, którym nie podano szczepionki, zdechły. Wydawałoby się, że to wielkie zwycięstwo, a jednak tak nie jest. Pasteur próbował otrzymać ten rezultat wielokrotnie, ale bezskutecznie. Dwa lub jeden z zaszczepionych psów zdychały. W końcu, całkiem przypadkiem, otrzymał pożądany rezultat. Pasteur przekazał historii tylko wersję zakończoną sukcesem. Tylko tę!!!Nawet w dzisiejszych czasach nie jesteśmy w stanie stworzyć szczepionki przeciwko wściekliźnie, która byłaby tak skuteczna.W związku z tężcem opowiem prywatną historię. W czasie studiów uczono nas, że podczas II wojny światowej nie pojawił się żaden przypadek tężca wśród mężczyzn z australij skiej służby woj skowej, ponieważ wcześniej podano im odpowiednią szczepionkę. Wierzyłem w to do momentu, kiedy sam zachorowałem pomimo zaszczepienia. Tak, zachorowałem na tężec, pomimo że zaszczepiono mnie przeciwko tej chorobie! Na początku moje zdziwienie było ogromne, lecz po przejrzeniu literatury odnalazłem wiele podobnych przypadków. Całkowite zabezpieczenie się przeciwko tężcowi w praktyce nie jest możliwe. Później dowiedziałem się, że w armii również były takie przypadki, ale zostały skutecznie ukrywane.W ostatnich latach doszło do trzech doskonale widocznych niepowodzeń, które pokazują, jak wpajane przez władze medyczne poglądy prowadzą do ogromnych strat w ludziach i do cierpienia. Każdemu z tych trzech niepowodzeń próbowałem osobiście zapobiec, za co zostałem mocno potępiony. Pierwsze z nich to kampania immunizacji w Afryce. Użyto tam brudnych igieł. Fakt ten większość uznaje za przyczynę tak szybkiego rozwoju AIDS.Drugą katastrofę stanowiła grypa świńska, której wirus zaatakował w Stanach Zjednoczonych w 1976 r. Jej historia wymaga głębszego przeanalizowania.Trzecie niepowodzenie to użycie przez kanadyjską służbę zdrowia w latach 80. szczepionki przeciwko żółtaczce typu B, zanieczyszczonej AIDS.Jeśli lekarze z podobnymi przekonaniami do moich mająbyć uznani za osoby, z którymi nie można w żaden sposób się zgodzić, to jak w takim razie wytłumaczymy te trzy tragiczne masowe zdarzenia?W swej praktyce dopiero kiedy zdałem sobie sprawę, że szczepionki podawane rutynowo były niebezpieczne, uzyskałem istotny spadek umieralności wśród niemowląt. Z tych to powodów z wyrazami wdzięczności popieram wkład autora tej książki lana Sinclaira.Dr Archie KalokerinosWSTĘPW 1985 roku, ponaglany przez lokalne służby zdrowia, zdecydowałem się na zaszczepienie mojego starszego syna. W ciągu miesiąca na skórze dziecka pojawiła się egzema, która wymagała natychmiastowej hospitalizacji. Czy te objawy wywołało szczepienie, tego nie wiem. Podczas pobytu syna w szpitalu podszedł do mnie młody lekarz i zażądał, abym zezwolił na podanie synowi szczepionki przeciwko kokluszowi, której wcześniej dziecko jeszcze nie otrzymało. Lekarz uświadomił mi zagrożenia związane z tą chorobą oraz znaczenie szczepionki. W efekcie zgodziłem się na ponowne zaszczepienie syna.Czy to było przeznaczenie, nie jestem w stanie stwierdzić, ale następnego dnia znalazłem artykuł w brytyjskim magazynie "Here\'s Health" z marca 1980 roku, w którym szkocki profesor medycyny Gordon Stewart, wypowiadał się na temat zagrożeń, jakie niesie szczepionka przeciwko kokluszowi. Pomijając fakt, że stopień niepowodzenia szacowano na około 30 - 50 proc, profesor Steward ostrzegał przed reakcjami, jakie może wywołać to szczepienie, tj. przed uszkodzeniem mózgu i śmiercią. Najbardziej zaniepokoiło mnie to, że lekarz namawiający mnie do zaszczepienia syna przeciwko kokluszowi nic nie wspomniał o możliwym ryzyku.Od tej chwili zacząłem gromadzić informacje o szczepionkach. Im dogłębniej szukałem, tym więcej pozyskiwałem informacji o ryzyku i zagrożeniach związanych ze szczepieniami. Znalazłem również mnóstwo dowodów na to, że szczepionki nie były odpowiedzialne za spadek chorób zakaźnych w poprzednim stuleciu. Zaniepokojony owymi wiadomościami, postanowiłem przekazać informacje innym rodzicom.Taki jest jedyny powód napisania tej książki. Moim celem nie jest namawianie do szczepień czy odradzanie ich rodzicom. Mam jednak nadzieję, że po przeczytaniu tego opracowania będą w stanie sami podjąć słuszną decyzję.Pisząc tę książkę, zdecydowałem nie ukazywać problemu w sposób naukowy, bo książka ta nie powstała dla naukowców, lecz dla laików. Tym, którzy pragną zweryfikować podane przeze mnie informacje, polecam pozycje wyszczególnione w bibliografii. W szczególności chciałbym zwrócić uwagę na: "Don\'t Get Stuck" Hannah Allen, "Immunization - Reality Behind the Myth" Walene Jamesa, "Vaccinations and Immunizations" Leon Chaitowa oraz "How to Raise a Healthy Child in Spite of Your Doctor" dra Roberta Mendelsohna.Podczas gdy próbowałem uzyskać właściwe informacje w związku ze szczepieniem w Australii, zauważyłem, że pojawia się stosunkowo mało danych związanych ze skutecznością i zagrożeniami, jakie niosą szczepionki w tym kraju. Jak oficjalnie orzekły władze medyczne:Mamy zaufanie do zagranicznych badań, ponieważ nie dysponujemy pieniędzmi na tego typu działania. Jeśli chodzi o Australię, ufamy że szczepienia są dla nas korzystne. Nasz stan oraz Ministerstwo Zdrowia nie są w stanie opracować polityki pozyskiwania informacji. Nie przeprowadzamy również dogłębnych badań i nie kolekcjonujemy bieżących statystyk. W dalszym ciągu wychodzimy z założenia, że państwa zagraniczne robią to w odpowiedni sposób, nawet jeśli wzrastająjakiekolwiek obawy czy też wątpliwości. Dlatego też duża część informacji pojawiających się w tej książce będzie odnosiła się do Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, bo są to państwa, w których przeprowadzono większość badań. Jednak uważam, że gdyby szczepionka okazała się skuteczna i bezpieczna za granicą, to byłaby z pewnością efektywna i tutaj. Z drugiej strony, jeżeli szczepionka okazałaby się zarówno niebezpieczna, jak i nieskuteczna, to czy są jakieś powody, aby wierzyć, że tak nie będzie w Australii?Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na rozdziały 5-8, w których krytycznie przeanalizowałem teorie medyczne w związku ze szczepieniem, jak i zaprezentowałem teorie alternatywne popierane przez medycynę naturalną. Dlatego prosiłbym o zachowanie w pamięci słów Thomasa Huxleya, który ponad 130 lat temu napisał:Teorie nauki muszą być oceniane na podstawie faktów i przyczyn, a nie poprzez dogmat.SPIS TRESCIPrzedmowa Wstęp Rozdział 1 Czy szczepionki rzeczywiście były dla nas ratunkiem?Rozdział II Prawdziwe powody spadku chorób zakaźnych Rozdział III Szczepionki - stopień bezpieczeństwa i skuteczności Rozdział IV Potępiane szczepienia Rozdział V Teoria szczepień - fakt czy mit? Rozdział VI Odkryta teoria zarazka Rozdział VII Toksemia - główny powód choroby Rozdział VIII Prawdziwe właściwości choroby Rozdział IX Medycyna konwencjonalna czy zdrowie naturalne? Rozdział X Argumenty przeciwko szczepieniu Rozdział XI Dlaczego kontynuuje się szczepienia? Rozdział XII Zdrowie – jedyna odporność Bibliografia Od wydawcy 

Klienci którzy zakupili ten produkt kupili również: